poniedziałek, 1 lipca 2013

XXI

Przpraszam, że nie pisałam ale nie miałam czasu.
Jest to wstęp do kolejnego rodziału.
---

Ogień. Wielki ogień. Szkoła płonie. Ludzie uwięzieni w budynku. Chcą się wydostać ale nie mogą. Dziewczyna biegnie z pomocą, ale jest już za późno. Strażacy nie potrafią opanować żywiołu. Słychać krzyki uwięzionych. Dziewczyna odbiega od przyjaciół. Szuka ukochanego. Nie może go znaleźć. Słychać odgłos uderzającego o siebie metalu. Biegnie. Zatrzymuję się przy Domie Anubisa. Widzi go. Jest ubrany w czarne spodnie i srebrną togę, przepasaną złotym pasem. W ręce trzyma lśniący miecz, a w drugiej bicz. Cały lśni. Mówi do niego. Krzyczy. Nic. Nadal walczy. Walczy z potężnym mężczyzną w lśniących złotych szatach. To Ra, najpotężniejszy bóg egipski. Pan Słońca i ziemi. Młodzieniec walczy z nim. Przy uderzeniu mieczy lecą iskry. Chłopak opada z sił. Wszystko płonie. 
Wszystko.

---
Trochę bezsensu. 
Dobra.
Mega bezsensu ale nie miałam pojęcia jak zacząć kolejny rozdział. Jest to taki wstęp do rozdziału.
Kiedy pojawi się kolejny nie wiem. Wyjeżdżam na wakacje do babci na tydzień a tam kiepsko z inernetem ale spokojnie będę miała laptopa ze sobą więc jak tylko dam rade się gdzieś podłączyć to napewno coś napiszę.

---
Jeśli lubicie filmy lub książki nawiązujące do Egiptu i bogów egipskich to polecam książkę Dziewięć Żyć Chloe King. Świetna książka o starożytnych potomkach Bastet. Jest także serial na podstawie tej książki o tym samym tytule. 
Piszę to dlatego gdyż jedna z czytelniczek pisała czy znam jakieś ciekawe książki przygodowe z wątkiem egipskim, a że nie będzie mnie tu przez jakiś czas to piszę o tym na blogu. :)

Nominacje



---

Nominacje.

Tym razem ten blog został nominowany do Libster Blog Awards.

Dziękuję za nominacje.

Odpowiedzi na pytania klaudusqa12345

1.Twoja ulubiona książka
Dziewięć żyć Chloe King oraz Trylogia Czasu i Kroniki Obdarzonych.


2.Co jest twoją największą wadą
Pochopność. Najpierw robię później myślę. Brak cierpliwości.


3.Lato czy zima
Zdecydowanie lato. Chociaż zima też ma swoje zalety.

4. Twoje wymarzone miejsce na wakacje
Egipt (Dolina Królów), Gracja (Ateny)

5.Ulubiony przedmiot szkolny
Historia

6.Gdybyś wygrała milion złotych co byś z nim zrobiła
Miolion? Hmm. Wielkie zakupy i wymarzone wakacje. :)

7.Film czy książka
Lubię i to i to. Filmy lubię za to, że wszystko widzę, nie muszę sobie wyobrażać co i jak, jednak książki mają w sobie coś takiego, co mnie przyciąga. Dlatego wybieram co lepsze. ;)

8.Co poprawia ci humor
Przyjaciele.

9.Piszesz pamiętnik albo dziennik
Pamiętnik. Prowadę już od 4 lat.

10.Biblioteka czy księgarnia
Księgarnia. Kocham zapach nowych książek.

11.Czym zajmujesz się poza prowadzeniem bloga

Czytam książki, uczę się angielskiego i jeżdżę konno.

Moje pytania:

1. Masz jakieś zwierzę.? Jeśli tak to jakie.?

2. Bez czego nie możesz się obejść.?
3. Jakiej muzyki słuchasz.?
4. Ulubiony serial/film.?
5. Masz wybór: wygrać milion lub uratować najlepszego przyjaciela. Co wybierzesz.?
6. Dokończ zdanie: Najbardziej nie lubie...
7. Dokończ zdanie: Kocham...
8. Masz rodzeństwo.?
9. Co lubisz robić w wolnym czasie.?
10. Najczęsciej odwiedzana strona internetowa.?
11. Ulubiony aktor/aktorka.?

---
Versatile Blogger Award 

Dziękuję za nominacje.




Nominowany powinien:
podziękować nominującemu blogowi.
pokazać nagrodę na swoim blogu.
ujawnić 7 faktów dotyczących siebie.
nominować 10 blogów, które jego zdaniem na to zasługują.
poinformować o tym fakcie autorów


Fakty:
1. Uwielbiam czytać książki i oglądać filmy związane z archeologią.

2. Moim marzeniem jest zostać tłumaczem angielskiego.
3. Jestem najbardziej niecierpliwą osobą na świecie. :D
4. Od 6 lat jeżdżę konno.
5. Nasza szkolna paczka liczy 8 osób.
6. Uwielbiam słuchać covery Dawida Kwiatkowskiego
7. Kiedyś chciałam nauczyć się grać na gitarze, ale nie wyszło.

---

Blogi nominowane do obydwóch nagród to:

http://house-of-story.blogspot.com/
http://love-sibuna-tda.blogspot.com/
http://house-of-anubis-info.blogspot.com/
http://tajemnicetda.blogspot.com/
http://martus3075.blogspot.com/
http://fdhfgfgd.blogspot.com/
http://tajemnicebloguanubisa.blogspot.com/


---


poniedziałek, 24 czerwca 2013

XX

Kiedy wróciliśmy do domu od razu się położyłem. Wiem, że jak się jest z dziewczyną to bywa ciężko i czasami boleśnie, ale to była przesada. Jak tylko się od siebie odczepiliśmy myślałem, że wybuchne. Przez moje ciało przechodziły dreszcze i czułem jak wbijają we mnie rozżarzone noże. Brr. Jak o tym pomyśle, to mi gęsia skórka wychodzi. W każdym razie pogodziliśmy się, ale akurat teraz kiedy nie możemy się do siebie zbliżać. Następnego dnia poszliśmy do szkoły, a po lekcjach wróciliśmy do tuneli. Przeszedłem przez niewidzialną tarczę. 
- Gaduło. Teraz ty. - powiedziałem z nadzieją, że jeszcze będzie mogła przejść. Ruszyła w moją stronę, a ja zacząłem czuć lekki ból. Przeszła. 
- Udało się! - krzyknęła.
- Chodźmi. - powiedziałem i w odległości kilku metrów od siebie ruszyliśmy w kierunku kolejnych drzwi. Szukaliśmy jakiegoś znaku lub dźwigni która otworzyła by drzwi jednak nic takiego tam nie było. w pewnym momencie u szczytu zauwarzyłem skrzyżowaną laskę i bicz Ozyrysa. Stanąłem wyżej i przejechałem palcem po rzeźbieniu. W sali pojawiło się jasne światło i drzwi się otworzyły.
- Jesteś lepszy od klucza. - skomentowała Gaduła.
- Haha. Bardzo śmieszne. Idziesz? - powiedziałem i weszliśmy do środka. Szliśmy jakiś czas gdy nagle pojawiło się światło, a przed nami znalazła się postać. Był to Ozyrys.
- Witaj, mój synu. - powiedział. Patricia patrzyła na niego z wielkimi oczami.- A więc to jest wybranka twojego serca. 
- Tak. Przedstwiam Ci Patricię. 
- E.ee. Witam. - powiedziała dziewczyna.
- Mój synu. Niemądrze postępujesz czytając wszystko co napotkasz na swej drodze. Przez to nie możesz się zbliżyc do ukochanej. Jest jednak sposób, żeby złamać klątwe. Wkrótce go odkryjesz. Ale najpierw. Czeka cię próba. Będziesz musiał stawić czoła armi Ra. Wierzę w ciebie, jednak będziesz potrzebował pomocy. - Ozyrys wyciągnął rękę w moją stronę odsłaniając duży pierścień który zamiast oczka miał skrzyżowną laskę i bicz. - Proszę. Będzie cię chronił i da ci moc. A! Jeszcze jedno. Cokolwiek miało by się działo chroń dziewczynę. - wskazał na Patricię. - Jest twoją Wybranką. To ona daje Ci siłę i jeste kluczem do zwycięstwa. - powiedział i zniknął.
- Czy to był Ozyrys? - spytała Gaduła.
- Tak. We własnej osobie. - odpowiedziałem z uśmiechem. Założyłem pierścień na palec i poczułem ciepło. Poczułem nagły przypływ energii. Zbliżyłem się do Patrici. Czułem ból, ale był do zniesienia.
- A więc... Moja wybranko. Wracamy. - zapytałem i nasze usta złączyły się w pocałunku.

---
Dziękuję Wam za miłe komentrze pod poprzednim rozdziałem.
Nie macie pojęcia jak miło mi było wejść dzisiaj na bloga a tam 19 komentarzy.
Mam nadzieję, że i pod tym znajdzie się podobna ilość.
Jeszcze raz dziękuję. :)

niedziela, 23 czerwca 2013

XIX

Rozdział napisany z Waszych pomysłów. :)

---

Wróciłem do domu. Przekradłem się do pokoju i przebrałem. Kostkę położyłem na szafce i przykryłem książką. Wyszedłem z pokoju i udałem się do szkoły. Wszyscy oczywiście zadawali mi pytania gdzie byłem przez całą noc. Powiedziałem, że nie mogłem spać i poszedłem na spacer. Narazie nie mówiłem im o tunelu. Powiem wieczorem poddczas spotkania Sibuny. 
- Eddie. Widziałeś, może gdzieś moją książkę z matematyki. - zapytał mnie Fabian na przerwie.
- Tak. Leży w pokoju na stole. Widziałem ją kiedy się pakowałem. - odpowiedziałem a chłopak ruszył biegiem w kierunku wyjścia. Nie rozumiem. Jak można tak się spieszyć po książkę. 
- Oo! Eddie. Widziałeś gdzieś Fabiana. - za mną pojawiła się Nina.
- Tak. Poszedł do pokoju po książkę od matmy. - powiedziałem, a Wybranej już nie było. Ruszyłem w kierunku klasy.
- Eddie! Eddie! Widziałeś może Joy? - teraz Jerome potrzebował mojej pomocy.
- Nie. Przykro mi. Sprawdź w auli. - odpowiedziałem i ruszyłem w kierunku klasy. Długo nie trwało a usłyszałem Joy.
- Eddie w...
- Tak. Poszedł do auli. - przerwałem jej.
- Okej? Dzięki. - odpowiedziała i poszła. Rozejrzałem się dookoła. Nikogo nie było. Uff. Wreszcie dotarłem do klasy. Była tam Patricia, która jak tylko mnie zobaczyła zajęła się rozmową z Willow. Zająłem swoje miejsce. Po jakimś czasie do klasy wpadł Fabian z Niną. Zatrzymali się obok mojego stolika. 
- Dlaczego nam nie opowiedziałeś? - zaczął chłopak.
- Ale o czym?
- O tym. - powiedział i odsłonił sześcian, który znalazłem w nocy. No tak. Zakryłem go książką od matmy. 
- Chciałem powiedzieć dzisaj na spotkaniu Sibuny. - powiedziałem.
- Kiedy to znalazleś? - zapytała Nina.
- Dzisiaj w nocy. - odpowiedziałem.
- Co? - oboje prawie krzynęli.
- Gdzie? - zadał pytanie Fabian i schował przedmiot do torby. - postaram się to przetłumaczyć.
- Znalazłem to w tunelach.
- W tych tunelach? Przecież tam nic takiego nie było. - powiedziała Nina.
- Jest jeszcze inne wejście do tuneli. - powiedziałem, a oboje zrobili wielkie oczy.
- Jak to? Gdzie? Jak to odkryłeś? - Fabian nie dawał za wygraną. Naszczęście od pytań uratowała mnie nauczycielka, która jak tylko weszła do klasy kazała zająć miejsca. Była to nasza ostatnia lekcja, więc jak tylko zadzwonił dzwonek ruszyliśmy do domu. Fabian jak tylko znaleźliśmy się w pokoju, rozłożył swój badawczy sprzęt i zaczął tłumaczyć napisy na sześcianie. Tak minął dzisiejszy dzień. W nocy natomiast poszliśmy tajemnym przejściem do piwnicy a następnie do biura Frobishera. 
- Sibuna. - powiedzieliśmy razem.Spojrzałem na Fabiana. Wyglądał jakby coś go martwiło. Już chciałem go oto zapytać ale przerwał mi głos Patrici.
- Jak dostałeś się do tych tuneli? - zapytała.
- Dotknąłem tamtą książkę. - wskazałem na złotą okładkę. Patricia wstała i podeszła do półki. Dotknęła książkę jednak nic się nie wydarzyło.
- Być może tylko Wybrana i Osirion mogą otworzyć przejście. - powiedziała K.T.
- Może masz racje. - powiedziała Nina i dotknęła książkę i tym razem nic się nie wydarzyło. - Eddie. Jesteś pewien, że to ta książka? - zapytała Nina.
- Tak. Przecież pamiętam. Tylko ona ma złotą okładkę. - podszedłem do regału i dotknąłem okładkę. Pojawiło się ostre światło i pojawiły się dobrze mi znane drzwi.
- Ale jak? - powiedziała zszokowana Nina.
- Wychodzi na to, że drzwi otwierają się tylko pod wpływem dotyku Osiriona. - powiedział Fabian. Weszliśmy do środka. Po krótki czasie dotarliśmy do sali z okragły stołem.
- Ciekawe. - zaczął Fabian. - Orągły stół w Egipcie. Tam przecież panowała hierarchia. Faraon był traktowany jako bóg. Nie bylo tam równości. Okrągły stół pojawił się dopiero w V wieku za panowania króla Artura. To niesamowite. To tutaj znalazłeś ten sześcian? - zapytał.
- Tak a dokładniej tutaj. - pokazałem złotą piramide na środku stołu. - Przeczytałem te słowa i się otworzyła. - Fabian przyjżał się napisowi.
- Zostało napisane w staroegipskim języku. Przetłumaczenie tego zajęłoby kilka miesięcy o ile wogóle możnaby było to przetłumaczyć. - powiedział. Spojrzałem na Fabiana zdziwiony.
- Ten napis znaczy " Otwórzcie się bramy do potęgi i chwały." - powiedziałem i pojawił się blask a piramida zaczęła się otwierać tak jak poprzedniej nocy. 
- A.ale jak? - zaczął się jąkać Fabian. - To niemożliwe. Jak to przeczytałeś?
- Normalnie. Literki mi sie ułożyły w angielskie słowa i przeczytałem. - odpowiedziałem.
- Niesamowite. 
- A tobie udało się przetłumaczyć napis na tej kostce?
- Mam połowe. - odpowiedział.
- Chodźcie. Tu są jakieś drzwi! - krzyknął Alfie.
- Widziałem je rano. - powiedział i ruszyłem w kierunku drzwi. Fabian przyglądał im się z zainteresowaniem. 
- Eddie. Chodź tu szybko. - zwrócił się do mnie. Podszedłem do niego. - Jesteś w stanie to przeczytać? - spojrzałem na napis. Dziwne litery zaczęły układać się w całość. Do skarbu te wrota prowadzą, lecz tylko wybrani przez nie przechodzą. Przeczytałem to nagłos i usłyszałem dźwięk otwierającego się zamka. Drzwi otworzyły się. Wszedłem do środka a za mną Patricia. 
- Co jest? - usłyszałem głos Alfiego. - nie mogę przejść.
- Ja też. - potwierdzili Nina, Fabian i K.T. 
- Dlaczego? - podszedłem do nich.
- Może to droga Osiriona? - zaproponował Fabian.
- To jakim cudem ja tu się dostałam? - wtrąciła się Gaduła.
- Nie mam pojęcia. - powiedział Fabian.- Sprawdzę to w domu. Zobatrzcie co tam jest i szybko wracajcie. 
Jak powiedział tak zrobiliśmy. Korytarz był długi. Po jakimś czasie dotarliśmy do małego pomieszczenia. Na ścianach były jakieś znaki. Zbliżyłem się do nich i po raz kolejny dzisiaj zaczęły zmieniać pozycje tworząc słowa. 
- Ten kogo kochasz, straty przynosi. Trzymaj miłość z dala, ból będzie nieznośny. - przeczytałem napis. - O co tu chodzi? - podszedłem do Patrici i zacząłem się dusić. Czułem jak rozsadza mi klatkę piersiową.
- Eddie! - krzyknęła dziewczyna i podbiegła do mnie. - Co się stało? - zacząłem tracić przytomność. Czułem jak odpływam. - Zaraz przyjdę. Spróbuję sprowadzić pomoc. - powiedziała i odbiegła. Nagle poczułem jak wracają mi siły. Wstałem i przyjrzałem się napisowi. "Ten którego kochasz", "ból". Patricia. Kocham ją. Co ja zrobiłem? Rzuciłem na nas klątwe!. Dlatego tylko ona mogła tu wejść. Musiała być przy czytaniu tego. Muszę trzymać się od niej daleko. Ale jak? Usłyszałem kroki. Gaduła wróciła.
- Eddie! Nic ci nie jest. - krzyknęła i ruszyła w moim kierunku.
- Stój! - krzyknąłem a ona zatrzymała się.
- Co się stało? - zapytała zdziwiona.
- Rzuciłem na nas klątwe. 
- Słucham!? - krzyknęła.
- Zdanie które przeczytałem było klątwą. Ty jesteś osobą, którą kocham. Nie możemy być blisko siebie.
- Czekaj. Co powiedziałeś? - zapytała.
- Nie możemy być blisko siebie. - powtórzyłem.
- Wcześniej. - powiedziała a ja zrozumiałem o co jej chodzi.
- Jesteś osobą, którą kocham. - powiedziałem a na jej twarzy pojawił się uśmiech.
- Oo. Eddie! - powiedziała i podeszła do mnie a ja zacząłem zwijać się z bólu. - Przpraszam. - powiedziała i odsunęła się. - W sumie ciekawe. Jak zajdziesz mi za skórę wystarczy, że do ciebie podejdę. - powidziała a ja się uśmiechnąłem. 
- Damy radę. - powiedziałem i podszedłem do niej. Czułem nasilający się ból ale go ignorowałem. To ona jest tą jedyną, była i zawsze będzie. Kocham ją. Zbliżyłem się do niej. Mimo strasznego bólu jaki odczuwałem zbliżyłem swoje usta do jej i ją pocałowałem. Chciałbym, żeby ta chwila trwała wiecznie. No, może przyjemniej by było gdybym nie czuł się jakby setki ostrzy wbijały się we mnie. 

---
Dziękuję za pomoc przy rozdziale. :)
Są zagadki i jest Peddie. 

Mam do Was prośbę. Niech każdy kto to przeczyta doda komentarz. Wystarczy zwykła "." . Chodzi oto, że chciałabym wiedzieć ilu Was czyta te moje wypociny. :D

Pozdrawiam.

PS. Trochę się rozpisałam. Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam. :)

sobota, 22 czerwca 2013

Next

To nie nowy rozdział.
Nie mam nowego pomysły dlatego zwracam się do Was.
Chcę aby kolejny rozdział był w pewnym sensie Wasz.
Piszcie co chcielibyście przeczytać. Możecie napisać fragment. Obojętnie. 
Dzięki temu jutro pojawiłby się rozdział połączony z Waszych pomysłów.
Piszcie śmiało propozycje. Chętnie z nich skorzystam. :)
---

Polecam.
Nowy blog, ale świetnie się zaczyna.

piątek, 21 czerwca 2013

XVIII

Tą noc także mogę zaliczyć do tych nieprzespanych. Męczyły mnie koszmary z postacią z lustra. Nie miałem wątpliwości, że chce mnie zabić. Raz już mu się udało. Naszczęście mam znajomości w świecie umarłych. Spojrzałem na zegarek. 2:06. Wstałem z łóżka i po cichu wyszedłem z pokoju. Po woli prześlizgnąłem się do kuchni. Z kieszeni spodni wyjąłem medalion Niny, który nadal był pod moją opieką. Wyciągnąłem rękę z medalionem w stronę wydrążenia w piecu, a on zalśnił a drzwi piecyka się otworzyły. Wszedłem do środka. W piwnicy panowała ciemność, którą rozświetliłem blaskiem komórki. Wybrałem znany mi kod otwierający drzwi do biura Frobishera - 1890 i wszedłem do środka. Zapaliłem światło i zacząłem szukać książki o Ozyrysie. Chciałem znaleźć jakieś informacje o biczu i lasce. W ręce wpadła mi niezbyt gruba książka o tytule "Skarby bogów". Usiadłem na fotelu i otworzyłem ją. Nie było spisu treści więc trochę mi zajęło nim odnalazłem Ozyrysa. Po przeczytaniu czterech stron, które były poświęcone królowi podziemia, nie dowiedziałem się niczego nowego. Odłożyłem ją na miejsce. Na półce u góry znadowała się jakaś gruba książka o prawie złotej okładce. Dotknąłem ją, a z moich rąk wydobył się blask. Usłyszałem jakieś chrupnięcie. Za fotelem na którym przed chwilą siedziałem pojawiły się drzwi. Otworzyłem je niepewnie i ostrożnie wszedłem do środka. Było tam ciemno. Wyciągnąłem komórkę i oświetliłem sobie drogę. W środku znajdował się tunel. Szedłem nim jakiś czas kiedy dotarłem do dużego pomieszczenia. Na jego środku stał wielki okrągły stół. Na nim znajdowała się duża figura w kształcie piramidy. Podeszłem do niej. Z każdym krokiem piramida lśniła co raz bardziej. W stole zostały wyrzeźbione słowa w jakimś dziwnym języku. Nie miałem pojęcia co to może oznaczać. Przejechałem palcem po rzeźbieniu, a ono zalśniło i ujrzałem napis: Otwórzcie się bramy do potęgi i chwały. Przeczytałem napis na głos, a części piramidy zaczęły rozchodzić się na boki. W środku piramidy znajdowała się złota sześcienna kostka. Wyciągnąłem ją, a części wróciły na swoje miejsce. Przyjrzałem się przedmiotowi. Były na niej wyrzeźbione rysunki, jak się domyśliłem hieroglify. W tym momencie poczułem jak mój telefon wariuje w kieszeni. Na wyświetlaczu pojawiło się "Gaduła". Odebrałem.
- Eddie? Gdzie ty do diabła jesteś?
- Ja. Emm. W pokoju oczywiście. - odpowiedziałem.
- Nie kłam. Nie ma cię tam. Poza tym wiesz która godzina? 8:00. - spojrzałem na zegarek w telefonie. Miała racje. Nawet nie poczułem jak minął ten czas. 
- Zaraz przyjde i wszystko wam opowiem. - odpowiedziałem. Jeszcze raz spojrzałem na salę. Na drugim końcu zobaczyłem duże złote drzwi. Nie podszedłem jednak do nich. Musiałem tu wrócić z przyjaciólmi. Razem rozszyfrujemy każdą zagadkę. Kiedy jesteśmy razem nic nie stanie nam na przeszkodzie. Razem jesteśmy niepokonani. 

---
Dziękuję za komentarze pod poprzednim rozdziałem. 
Mam nadzieję, że i tu jakieś się pojawią.
Dziękuję. ;)

czwartek, 20 czerwca 2013

XVII

Po dwóch dniach spędzonych w szpitalu zostałem wypisany. W tym czasie kilka razy odwiedzili mnie przyjaciele. Pogodziłem się z Fabianem. K.T. zachowywała się jakby nigdy do niczego między nami nie doszło. I dobrze. A co do Patrici. Narazie zachowujemy sie jak przyjaciele. Nadal ją kocham, ale po tym co jej zrobiłem nie mam prawa liczyć na nic więcej. Przyjechał tata. Zabrałem walizki i wyszedłem ze szpitala. Kiedy dojechaliśmy do Domu Anubisa czekała mnie duża niespodzianka. Przyjaciele zorganizowali dla mnie przyjęcie powitalne. Trudy przygotowała wiele słodyczy w tym ulubionych babeczek Alfiego, który jak tylko się ze mną przywitał pobiegł się objadać. Dobrze się bawiłem. Cieszyłem się, że wszystko jest jak dawniej. Wieczorem poszedłem do łazienki aby przygotować się do spania. Wziąłem orzeźwiający prysznic. Myślałem o wszystkim co wydarzyło się do tej pory i co ma się jeszcze wydarzyć. Muszę odnaleźć broń Ozyrysa. Ubrałem się w dresy i spojrzałem na miejsce gdzie spoczywał plaster. Nie bolało już tak mocno, jednak wciąż czułem pieczenie w tym miejscu. Spojrzałem na lustro, w którym zobaczyłem swoje odbicie. Wyglądałem jak normalny nastolatek. Niby co we mnie jest takiego niezwykłego. Nagle w lustrze ujrzałem znów dobrze mi znaną postać ze sztyletem w ręce. Odwróciłem się, nikogo nie było. Znowu spojrzałem w lustro. Był tam. Śmiał się. Ze mnie. Odsunąłem się od lustra. 
- Kim jesteś? Zostaw mnie! - nic. Zbliżał się do mnie ze śmiechem. Znów się rozejrzałem. Nie było go w łazience. Był tylko w lustrze. - Zostaw mnie! - krzyknąłem a lustro pękło. Upadłem na podłogę opierając się o ścianę. Dzwięk tłuczonego szkła musiał być dość słyszalny, gdyż od razu usłyszałem pukanie do łazienki. Nie odpowiedziałem. Drzwi otworzyły się a do środka wszedł Fabian z Patricią.
- Eddie! Co ty wyprawiasza? - podbiegła do mnie dziewczyna. Pokazałam palce w strone lustra.
- Był tam. 
- Kto? Eddie? Kto tam niby był? To jest lustro. W każdym razie było.
- Widziałem go. On nie jest sługą Ozyrysa. To Ra... Przysłał go żeby mnie zabić.

---
Takie tam. 
Nie wiem czy Wam się spodoba. 
Trochę nudny, ale nie miałam pomysłu.
 :)